Na wykresie dziennym Dow Jones nadal kontynuowany jest trend byków rozpoczęty jeszcze pod koniec marca. Wczoraj kolejny raz ustanowione zostało nowe ATH, które sprowokowało gwałtowną reakcję podaży. Mimo to sam trend, a nawet jego ostatnia, szybsza miesięczna faza, nie są jeszcze w żaden sposób zagrożone. Praktycznie takie poważniejsze zagrożenie dla sekwencji byków mogłoby się objawić, gdyby podaż zbiła w kilka dni cenę w okolice 51000. Oznaczałoby to powstanie silnego momentum w kierunku przeciwnym do aktualnego trendu. A nawet to nie gwarantowałoby odwrócenia wielomiesięcznej tendencji, podobnie jak spadki z początku czerwca retestujące od góry RN 50000.
Dopiero brak silnej reakcji na poziomie fibo 61,8 strefy zniesień swingu mierzonego od czerwcowych minimów mógłby być zastanawiający i zwiastować jakieś poważne wyłamanie z ponad 3-miesięcznego trendu. Choć do tego jeszcze daleko, warto mieć na uwadze, że taka zmiana w końcu przyjdzie, i obserwować momentum swingów podaży oraz to, czy byki nadal odpowiadają w impulsowy sposób.
Na H1 wygląda jednak tak, jakby lokalnie doszło do wyczerpania byków. Impuls w dół od ostatniego ATH ma jeden z większych rozpędów z ostatnich dwóch tygodni, a wszystko, na co stać było byki w odpowiedzi, to kilkunastogodzinna konsolidacja, z której podaż wyłamała się dołem. Tym samym zarysowała się lokalna, klasyczna sekwencja spadkowa o bardzo szybkim tempie. Byki mogą mieć problemy z kontrowaniem tak dynamicznego ruchu w dół. Niedźwiedzie pozostawiają też za sobą obszary FVG. Jeśli w ciągu kilku godzin byki nie odpowiedzą równie gwałtowną mobilizacją, może to przysporzyć im poważnych problemów do końca tygodnia. Wtedy na wyższych interwałach momentum podaży stanie się dużo bardziej widoczne. Sytuację na ponownie korzystną dla byków zmieniłoby uczynienie ze spadków poniżej SR 52660 false breaka. Aby do tego doszło, w ciągu kilku godzin musiałyby uzyskać zamknięcia H1 w okolicach 52800, co na chwilę obecną wydaje się bardzo trudnym zadaniem.
