Złoto od blisko roku znajduje się w trendzie wzrostowym. Był on na tyle silny, że wszelkie przystanki do ATH na poziomie 2790 przyjmowały formę raczej mniejszych i większych konsolidacji niż poważnych swingów na południe.
Choć za wcześnie, by przesądzać, czy to już koniec tego rocznego trendu (cena musiałaby spaść poniżej 2600, by mówić o poważnych symptomach), pojawiło się kilka “jaskółek”. Wczorajsza spadkowa świeca dzienna, choć niewątpliwie związana z wyborami w USA, jest świecą z największym body od roku. Momentum spadków jest obecnie blisko dwa razy większe niż w końcowej fazie wzrostów, prowadzącej do ATH.
Jeśli trwające od blisko tygodnia spadki byłyby kontynuowane, to na drodze do poważnych oporów wynikających z mierzeń Fibo 38,2 do 61,8 znajduje się kilka pomniejszych miejsc, które mogą stanowić dobre miejsce do pierwszych kontrataków dla byków. Są to obszary szerokości wcześniejszych konsolidacji, zaznaczone na wykresie. W tych miejscach można się spodziewać co najmniej spowolnienia. Najpoważniejszą przeszkodą w długoterminowym scenariuszu spadkowym będzie jednak strefa między zniesieniem 38,2 a 50, której zakres pokrywa się z najpoważniejszą w tym roku konsolidacją, trwającą od początku kwietnia do połowy lipca.
Z perspektywy interwału H1 wyraźnie widać wagę wczorajszych spadków. Aktualne lekkie odreagowanie, jeśli na małym momentum osiągnie poziom między 38,1 a 61,8 (czyli co najmniej w ciągu 2-3 sesji), umiejscowi wykres w dogodnym miejscu pod względem stosunku risk:reward dla niedźwiedzi, które spóźniły się na prezydencki pociąg. Gwałtowniejsze odbicie, które w ciągu 2-3 dni wyniosłoby wyceny złota ponad poziom 2750, zanegowałoby taki scenariusz.
Poziomy zniesień Fibonacciego, prezentowane w powyższej analizie, zostały automatycznie naniesione za pomocą wskaźnika FiboManager, dostępnego gratis dla aktywnych traderów Orbex.